Dawno cię tu Gorzka nie było. A za oknem burza, chyba pierwsza taka w tym roku. Silny wiatr zerwał resztę kwiatów z surfinii, rozrzucił nadmiar plastikowych butelek z nie domykającego się kosza i przewrócił konewkę. I na tym burza się skończyła. W oddali gdzieś tam jeszcze zamruczały chmury z niewyraźnym błyskiem, ale wiatr przepadł jak kamień w wodę. Przestały się nawet kołysać niebieskie klamerki na sznurku. Ciemno już jednak było, żeby wyjść. Myśli więc jakieś niepozbierane wylazły z każdego kąta, o których mrs. Gorzka już dawno chyba zapomniała, ale one i tak wylazły. Za dużo ich zdecydowanie, oblazły Gorzką jak jakieś robactwo komary natrętne czy mrówki, kiedy niepostrzeżenie weszło się w ich mrowisko. Ale czasem nie da się uniknąć wejścia w mrowisko. Za bardzo człowiek zamyślony chodzi, może też i tam, gdzie nie powinien. Czasem bywa się tam, gdzie się wcale nie chce, czasem robi się rzeczy, których nie chce, ale trzeba je po prostu zrobić, żeby się przynajmniej przekona...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.