Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2025

Małe słońca

 Sierpień zawsze przychodził późniejszym porankiem i polami, na których jeżyło się ściernisko. Teraz można było już bezkarnie biegać po tych rozległych połaciach, na które wcześniej, gdy jeszcze żółciło się zboże, był wstęp wzbroniony. Odkrywanie świata na ściernisku skutkowało zawsze w dzieciństwie bolesnymi ranami, czasem aż po kolana, ale trzeba było przejść ten chrzest bojowy, żeby na własnej skórze sprawdzić, jak swawola boli. Wieczorem więc już nie tylko ukurzonym i upoconym, ale także z krwawymi ranami wracało się do domu, aby bezkarnie rzucić się na pościel, bo i tak przecież nikt nie pilnował i nie ganił dziecka za to, że śpi głębokim snem w pościelach z brudnymi stopami. A przecież ono cały dzień walczyło! Oj Gorzka to tak lubiła zadawać sobie rany, im bardziej bolało, tym lepiej, przecież z wojny zawsze wraca się z ranami. Co tam krwawe rany na stopach, obdarte kolana, gwóźdź w nodze, psie kły na łydce, potargane włosy czy ślad po kocich pazurach na buzi - przecież udało...