Sierpień zawsze przychodził późniejszym porankiem i polami, na których jeżyło się ściernisko. Teraz można było już bezkarnie biegać po tych rozległych połaciach, na które wcześniej, gdy jeszcze żółciło się zboże, był wstęp wzbroniony. Odkrywanie świata na ściernisku skutkowało zawsze w dzieciństwie bolesnymi ranami, czasem aż po kolana, ale trzeba było przejść ten chrzest bojowy, żeby na własnej skórze sprawdzić, jak swawola boli. Wieczorem więc już nie tylko ukurzonym i upoconym, ale także z krwawymi ranami wracało się do domu, aby bezkarnie rzucić się na pościel, bo i tak przecież nikt nie pilnował i nie ganił dziecka za to, że śpi głębokim snem w pościelach z brudnymi stopami. A przecież ono cały dzień walczyło! Oj Gorzka to tak lubiła zadawać sobie rany, im bardziej bolało, tym lepiej, przecież z wojny zawsze wraca się z ranami. Co tam krwawe rany na stopach, obdarte kolana, gwóźdź w nodze, psie kły na łydce, potargane włosy czy ślad po kocich pazurach na buzi - przecież udało się postawić na swoim - wrogowie ostatecznie skapitulowali! Ślady po tych walkach pozostały jako mniej lub bardziej widoczne blizny, a o bólu szybko się zapominało, a teraz taka mała ranka, a boli. Nie chce się goić, tylko boli i boli. Jakby Gorzka poszła się bawić na pole, gdzie właśnie kosa rozprawiła się ze słonecznikami i zostawiła ostre ściernisko na metr wysokie...
Co zrobić, żeby historia była ciekawa? Żeby dajmy na to dwadzieścia parę oczu zwróciło się na ciebie w jednej chwili i zaczęło z zainteresowaniem słuchać? Żeby rozmowy cichły po trochu, a oczy zatrzymały się na jednym punkcie i tak już zostały? Pewnie trzeba być przekonanym do tego, co się mówi i samemu w to wierzyć. Najważniejsze to być autentycznym. Jeśli ty w siebie uwierzysz, to inni też. Jeśli wierzysz w to, co mówisz, to cię usłyszą i co najwyżej uznają się za idiotę, ale wysłuchają. W obecnych czasach zawsze, wszędzie i na wszystko znajdziesz wytłumaczenie i gotową receptę. Nie martw się, na pewno jesteś już zdiagnozowany, choć sam wcale o tym nie musisz wiedzieć. To już nie te czasy, gdy każda wieś lub miasto miały jakichś swoich lokalnych dziwaków, chorych, nieprzystosowanych,o których się szeptało i pokazywało palcami. Teraz wszyscy cierpimy na jakieś dziwaczne schorzenia, które sami sobie przypiszemy albo zrobią to za nas inni. To nie te czasy, gdy od ucha ...
Twoja opowieść pachnie kurzem, słońcem i przygodą, a jednocześnie niesie w sobie nutę nostalgii i refleksji nad tym, jak dorastanie zmienia nasze ciało i odczucia.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia słoneczników.