Jeszcze wszystko szare i suche i tylko między tymi chropowatymi pniami czasem radośnie wyłoni się cytrynek, a trzaskanie patyków pod butami zagłuszy przejmujące wołanie żurawi. Jeszcze chwila, a te stojące na rowach i miedzach samotne drzewa owocowe zabielą przestrzeń. Powoli coraz bardziej zielone zrobią się zagony czarnej, mokrej ziemi, a ptaki będą nawoływać się ile sił w gardłach. Przy drogach pojawi się podbiał, a z wilgotnej ziemi pokażą się drobne białe stokrotki. Już teraz, choć jeszcze gałęzie gołe co najwyżej z delikatnymi zielonymi pączkami, pachnie delikatnie czeremchą, która za tydzień lub dwa będzie sypać się na głowę i dławić w gardle nieziemsko słodkim zapachem. I nogi będą się uginać od tego nadmiaru zapachów, ptasich treli, że zamiast przemierzać leśne szlaki chętniej położyłby się człowiek w tych upojnych i rozgrzanych od słońca chwilach, i pozwolił się głaskach po włosach tym delikatnym promykom. Ciało coraz bardziej staje się ciężkie, a w ...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.