Cicho coś Gorzkiej zagrało. Z całej pełnej duszy popłynął spokojny cyt, cyt. Cieplej się nawet zrobiło, a twarda faktura szorstkich liści i ostrych traw stała się miękka, że zapragnęła się na nich ułożyć. To nic że rosa była zimna, jak woda ze świeżo naciągniętego wiadra, którą kiedyś pewna starowinka poczęstowała Gorzką. Pierwszy łyk był jak strzał prosto w serce, którego nikt się nie spodziewał, a który narobił rabanu i wywrócił całe życie do góry nogami. Całe szczęście, że to tylko woda. Bardzo zimna woda. Całe wiadro zimnej wody na głowę. Wylało się, ale włosy już wyschły i nawet ubrania, dziwnie zmieniała się jednak ich faktura jak tych liści i traw, jakby woda była wyjątkowo miękka i zaraziła tą łagodnością całą Gorzkiej duszę. Nawet głos jej się zmienił i charakter. Jakby wyprała się cała w wyjątkowo zimnej wodzie, ale z dużą ilością środka zmiękczającego. Jakby nagle Gorzka przestała być Gorzką. Oczy jej też dziwnie świecą, a kiedyś świdrowały, włosy zamiast kręcić się we wszy...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.