"Zima" Jan Brzechwa Niebo błękitniało, niebo owdowiało, Owdowiały błękit białym śniegiem spadł, Co się nagle stało, że tak biało, biało, Pod nogami mymi zaszeleścił świat? Włożę lisią czapę, przypnę lisi ogon, Zmylę wszystkie ślady, zmiotę śnieżny kurz, Pójdę sobie drogą, pójdę bez nikogo I do ciebie nigdy nie powrócę już. A na bagnach dzisiaj było wietrznie. Nad lasem latał żuraw i krzyczał. Wyjątkowo ciepło było, jak na tę porę roku. Gorzka założyła lekkie buty, ale to był zły pomysł, bo szybko przemokły. Po powrocie do domu dokładnie obejrzała swoje ciało i stwierdziła, że na skórze nie został już nawet najmniejszy ślad po letnim słońcu. Nawet na plecach. Jakoś to okropnie szybko poszło w tym roku. Jakby zupełnie lata nie było. Ta blada skóra to najlepszy dowód na to, że Gorzkiej wyczerpał się już cały zapas witamy D, który tak pieczołowicie zbierała przez te trzy może czte...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.