Od jakiegoś czasu chodzi Gorzkiej po głowie jedno słowo. Takie dość stare i z bardzo obszerną historią, bo pojawia się ono chyba od początków wszystkiego, a już na pewno od początków ludzkości. I to chyba od niego zależy, czy nas "gryzie mól zakryty", śpimy spokojnie, czy może nie chce nam się rano podnieść z łóżka. Uczciwość, bo o niej mowa, skłoniła Gorzką do spowiedzi. Dawno już się Gorzka nie spowiadała, szczególnie przed samą sobą, od ostatniej, jeśli ktoś czyta regularnie, minął już spory kawał czasu. Nie będzie jednak tym razem szukać kościoła i konfesjonału, zwykłe lustro łazienkowe albo sypialniane wystarczy. Bo to trzeba sobie zajrzeć głęboko w duszę, a jak, jeśli nie przez własne oczy. Zajrzała więc sobie głęboko w te zielone ślepia i rozpacz jakaś ją chwyciła za gardło, i zaczęła się przez chwilę dusić, z trudem sobie z ta zmorą poradziła. Pięknie to jest w dzieciństwie, uczysz się jak być uczciwym do swoich rodziców...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.