Dawno temu w tym miejscu rosły poziomki. Dawno temu. Dawno w temu w tym miejscu rosły jeżyny. Dawno to było. Żeby je zerwać, trzeba było podrapać się niemiłosiernie, porozrywać rajstopy, skarpety, spódnice i spodnie. Wychodziło się z tych krzaków jak z jakiejś wojny. Tu rana, tam rana, a na nogach ślady jak po pile mechanicznej. Warte to jednak było grzechu soczystych i gorących od słońca czarnych owoców, które zwisały z drapieżnych gałązek w najbardziej niedostępnych miejscach jak jakiś owoc zakazany. Niesamowicie słodki. Co tam rany, co tam potargane ubrania, kto by na to zwracał uwagę. Tam była słodycz jedyna taka. I tylko latem, o tej jednej porze, więc jak można było sobie odmówić. Takich rzeczy nie można sobie odmawiać. To grzech prawie. Dłonie i buzie po tej niesłychanej rozkoszy pachniały tak jeżynowo, że Gorzka do dziś kupując perfumy szuka tych z nutą jeżyny. Potem z taką słodką buzią i dłońmi wylizanymi najlepiej jak to możliwe, zasypiało się równie słodko i ufnie jak to...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.