Jeszcze wczoraj, gdy Mrs. Gorzka chodziła po lesie, miała cały wpis w głowie, od początku do samego końca. Niestety nie zdążyła go napisać, a dzisiaj nic już z niego zostało. Nawet nie potrafi przypomnieć sobie początku. A wszystko przez gofry z bitą śmietaną i borówkami. Jadła je wczoraj do północy z nadzieją, że pamięć wróci, popiła częścią piwa, a resztę wylała na głowę w formie odżywki. Niech nikt czasem nie myśli, że Gorzka jakieś farmazony plecie, że jej się całkiem w głowie poprzewracało - nic bardziej mylnego. Piwo jest świetne na włosy, tylko trzeba je zastosować od zewnątrz zamiast od wewnątrz. Stosowane w ten drugi sposób działa zupełnie na odwrót. Kto nie wierzy, niech sprawdzi w Internecie i na swojej głowie. Podkreśla naturalny skręt i prawie wcale nie śmierdzi po wysuszeniu, jeśli ktoś się o to martwi. Taką sobie Gorzka od czasu do czasu płukankę stosuje. Ale miało być o różach i lasach. Śniła się Gorzkiej róża. Czerwona. Którą Gorzka zamierzała komuś podarować, tyl...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.