Mrs. Gorzka tylko zdążyła zauważyć, że przekwitły tulipany, które w zeszłym roku jesienią posadziła i miały być biało-czerwone, a okazały się same różowo-czerwone. No głupie i tyle. I pojawiło się mnóstwo kwitnącego zielska. Coś się jeszcze musiało wydarzyć w międzyczasie, to pewne, ale ona już nie pamięta co, no może tylko to Piekło pod Niekłaniem, bo tam wyjątkowo ładnie było, choć pogoda nie dopisywała. I tak to w Kieleckiem jak nie czarownice, Łyse Góry to czarcie skały, a ile tam ludzi! A poręcz przy schodach, choć się od dawna chwiała, to latami nic się z nią nie wydarzyło i nikt się nigdy nie wywrócił, choć wspierał się na niej nawet kilkanaście razy dziennie. Tak samo w stanie nienaruszonym pozostał kołek w drewnianym wieszaku, za który można było złapać i przytrzymać się, gdy trzeba było zdjąć buty. Stare schody natomiast, w których jak tylko zaczynał się wieczór, zaczynały śpiewać korniki, Gorzka wymieniła na nowe i nic już w nich teraz nie gra. I cisza się taka zrobiła,...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.