Znowu się Gorzka gdzieś zapodziała. Od pewnego czasu budzik ma wolne, nic jej więc ze snu nie wyrywa gwałtownie, nic nie każe wcześniej iść spać. Dni się jakoś dziwnie rozmyły. Kiedy wschód, a kiedy zachód? Kiedy noc, a kiedy dzień? Pory posiłków się jakoś dziwnie poprzestawiały, albo ubyło ich może nieco, coś ważnego wyznacza się samo tylko w te dni, które Gorzka odnotowała wcześniej w kalendarzu i nie zapomniała do niego zajrzeć. A deszcz systematycznie zaburza codzienne wymarsze na bagna, a brak słońca odebrał wszelakie chęci do czegokolwiek... Głowa Gorzkiej utkwiła gdzieś tam wysoko w chmurach, zaklinowała się w tych obłokach, a ona ciągnie i wyciągnąć nie może... Niezdrowo jest tak nic nie widzieć, nic nie słyszeć, oj niezdrowo. Dość gwałtownie z tego marazmu wyrwał ją pewien niechciany osobnik, którego ogon kończył się na 9,98. Zaatakował od strony wirtualnej, kiedy Gorzka przypadkiem zajrzała w swoje zobowiązania...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.