Jeden jakiś natrętny komar czy to muszka zaburzyły spokój Mrs. Gorzkiej. Gdzieś tam brzęczał koło ucha, a to znów nad głową, wplatał się na chwilę we włosy. Nie chciało się go Gorzkiej łapać, bo to już zima prawie, więc skoro już tyle wyżył, to niech sobie lata. No i dała mu się pomęczyć w nocy, to i się nie wyspała. A w nocy jej się śniła kobieta w ciąży, która dzieci nie ma i taka była szczęśliwa, bo to już drugie i to z księdzem, który chodzi bez koloratki, a Gorzka potem musiała przejść przez most, który strasznie pusty był jakiś i wąski, ale jak już na niego weszła, to okazał się całkiem normalny i nawet ludzi tam spotkała. A po jej lesie łaził jakiś obcy facet. Znowu. Po jej lesie. Nie wyspała się, a raczej wymęczyła. Wstała lewą nogą i przypomniała sobie, że musi wyciągnąć granatowe rajstopy spod łóżka, bo już wystarczająco długo tam leżą, i że znów przydałyby się gruntowne porządki. A zaplanowała sobie przecież coś innego... Miała robić sobi...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.