I znów to samo. To nie tylko głupie wrażenie, że już tu kiedyś byłam, że już to widziałam, że skądś to znam. To znowu to samo. I nie chodzi tutaj tylko o podobny poranek z mgłami, o budzik nastawiony na szóstą dziesięć, o tę samą listę zakupów i górę prania czekającą w łazience. Tutaj chodzi o tę drogę z całym bagażem uczuć, których wcale z roku na rok nie ma mniej, ale wprost przeciwnie, które rosną, powiększają się jak kula śniegowa, do której wszystko się klei, ale gdyby przejrzeć te wszystkie warstwy, to człowiek utopiłby się w tej kałuży z rozpaczy. Żeby powstała jedna warstwa, musi pod nią być jakaś wcześniejsza. Nie da się tego miejsca wypełnić powietrzem. Jedna drugą przykrywa, a w samym środku znajduje się jądro - zalążek tego wszystkiego, co nagromadziłaś latami. To zwykle twardsza kulka, od której wszystko się zaczęło. Nie da się zdjąć przyklejonych już warstw, nie odwinie się ich jak bandażu. Ciapa i wielka breja zrobi się z tego podczas odwilży, a w końcu wielka ka...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.