Wybitna pisarka, świetna książka, pewnie ilu czytelników tyle też i recenzji. Z krótkiej notki biograficznej w książce spogląda na mnie siwa babuleńka. Dosłownie. Siwe włosy związane lub spięte z tyłu, pomarszczona twarz, cała fotografia w czerniach i szarościach, ale uśmiech rodem z "Mona Lisy" i nieobecne oczy utkwione gdzieś tam ponad wszystkim. Ot taka babcia, jaką spotykamy na ławeczce w parku, która odchowała już wnuki, a pewnie nawet i prawnuki, i która już nie patrzy na przechodzących ludzi, a jej myśli są zatopione w czymś innym, co nas jeszcze nie dotyczy, ale co nas spotka we właściwym czasie. Część ludzi pewnie odrzuciłoby książkę z taką nieciekawą wizualnie autorką, niestety ja wpadłam w zastawione przez nią sidła, uwiodła mnie tym wzrokiem, który przypominał wzrok mojej prababci, która właśnie tak sobie bardzo dawno temu siadywała na ławeczce i gdzieś tam patrzyła. "Lato przed zmier...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.