I cały dzień jej tak upłynął na wyglądaniu, czy aby choć odrobina słońca, choć kapka się wysączy. Najpierw zajrzała głęboko pod łóżko, bo tam lubiły się lokować rzeczy zaginione, które odnalazłszy się zawsze wywoływały uśmiech na jej twarzy, no bo jak tu się nie cieszyć z ...
Ale tak to już bywa w życiu, że przy braku słońca myśli się o sprawach ostatecznych i poważnych, a nie o niebieskich migdałach. Dzisiaj jest taki dzień, że wlazłaby najchętniej z powrotem pod kołdrę, a na drzwiach powiesiła tabliczkę z napisem "dajcie mi święty spokój". A nie zrobi tego tylko i wyłącznie dlatego, że mogłaby wpaść w nałóg i żądać takiego dnia choćby raz w miesiącu albo nie daj boże raz w tygodniu, a przecież nie może. Bo są rzeczy, których po prostu nie można. I nie ważne już co za sadysta je wymyślił, bo i tak już weszły w ten cały umowny porządek wszechświata, a jak Gorzka wyrazi sprzeciw, to i tak nie będzie mieć większości, więc po co w ogóle ten cały lament.
To ci wolno, a to ci nie wolno i tyle...
Myślała Gorzka, że choć pół godzinki choć pięć minut znajdzie, żeby wsadzić z powrotem tę głowę pod kołdrę, ale gdzie tam, gęś mrożona pięciokilogramowa i pół świni całkowicie zdeptały wszelką nadzieję.
Nawet w suszarkę zajrzała i powąchała, gdzie suszyły się cytryny, z nadzieją, że ją to postawi na nogi i orzeźwi, ale nie, cytryny były wyjątkowo blade i mało soczyste.
Aż w końcu nadeszła wyczekiwana noc i skołatana głowa w końcu położyła się na poduszce i zacisnęła mocno powieki, żeby to już koniec, żeby kolejny dzień nadszedł, a przecież taki sam i kto wie, ile tak jeszcze...
Brak słońca sprzyja głębokiemu zamyśleniu, a ludzie skłonni do depresji szczególnie piwinni się zabezpieczyć przed zagrożeniami w ten czas. Sama jestem odporna na szarość zaokienną, ale na pewno nie jestem obojętna na brak słońca, chociaż można sobie jego brak czymś zrekompensować. Póki co nie jest mi słońce potrzebne... Jest dobrze, jak jest. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKiedyś to właśnie muszę wymyślić i napisać, jakby to się Gorzka mogła zabezpieczać :)
OdpowiedzUsuńW krajach skandynawskich, a zwłaszcza w Finlandii jest rekomendowane przez lekarzy chodzenie do grot świetlnych, lub jak ktoś chce - solarnych. Faktycznie, zapobiega to depresjom i różnym gorszym nastrojom. Nie wyprzemy się tego, że jesteśmy stworzeniami solarnymi, zależnymi od słońca. Ale coś Ci zacytuję:"Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiuśkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne. A potem niech sobie sztormy, ziąb i ciemności przychodzą, kiedy chcą. Niech się tłuką o ściany szukając po omacku wejścia, i tak go nie znajdą, bo wszystko jest zamknięte, a w środku siedzi ten, kto był przezorny, siedzi i śmieje się, zadowolony z ciepła i samotności." Może i to infantylne, bo cytat z "Doliny Muminków w listopadzie", ale to właśnie taki czas, kiedy powinno się siedzieć gdzieś tam sobie w głębi siebie i czekać na jasność i blask słońca. Wtedy będzie można wszystko wywietrzyć i wpuścić powietrze do płuc i do domu. Znów nasycić się słońcem. Rozumiem Gorzką, ze ma takie nastroje i tak się dzieje. Ja lubię taki stan półmroku sennego, bo śmiało moge uzasadnić tym swoje własne humory. Choć ostatnio zostałem zaskoczony stwierdzeniem, ze im gorzej, tym lepiej reaguję - hmm...coś w tym jest ;) W każdym razie życzę Tobie i Gorzkiej słońca i pięknego mrozu i ciepła, bardzo dużo ciepła choćby tego od świeczki. A że myśli niewesołe, to przecież normalne. Musi być równowaga w przyrodzie i kiedyś o takich rzeczach trzeba myśleć. No, w każdym razie można, nie ma przymusu :)) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, a Gorzkiej zazdroszczę ostatniego papierosa. Bo ten ostatni i ten pierwszy smakują najlepiej :))
OdpowiedzUsuńAch te Muminki... zawsze mi się podobało to ich życie :) Wstyd się przyznać, ale jeszcze czasem zdarza mi się do nich sięgnąć, niestety żaden z moich znajomych nie pojmuje tego fenomenu. To wcale nie jest infantylne, to jest bardzo dobry sposób na jesienne chandry, tylko że Gorzka jeszcze się tego nie nauczyła, ale wszystko przed nią.
UsuńJa tak już mam, że im gorzej, tym lepiej reaguję, tzn. tak to na zewnątrz wygląda i chyba już sama w to uwierzyłam, ale jak jest naprawdę, to kto tam wie. No akurat ten ostatni papieros trafił się w kiepskim momencie, bo zwykle po paczce nie mam ochoty na więcej. Papierosy są dla mnie zarezerwowane na "szczególne okazje". A tak na marginesie, to niemalże się przeraziłam, gdy zobaczyłam taki długi komentarz :))) Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam Cię również serdecznie i życzę miłego wieczoru :))
Na ciemność mam swój sposób,
OdpowiedzUsuńbo i tak wystarczająco stara jestem i niedowiedz,
zamykam oczy i wizualizuję słońce,a jak Gorzka nałoży okulary słoneczne to uwierzy że słońce wali oślepiającym blaskiem
Każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny :) Oby takich jak najwięcej.
OdpowiedzUsuńJak ja Gorzką rozumiem. Sama to przeżywam, ale mam psa, który wyciąga mnie na spacer. Nie ma dnia wolnego od psich spacerów. Poza tym znalazłam nagrania dźwięków natury, ptaków, wody i sobie słucham, wizualizuję słońce. Chodzę jeszcze na czi kung. To bardzo pomaga. Jak poćwiczysz już ci lepiej. Jeszcze tylko dwa miesiące i 20 dni do wiosny. Tym się też pocieszam.
OdpowiedzUsuńNiesamowite, że już policzyłaś, ile jeszcze do wiosny, jeszcze się chyba nawet zima nie zaczęła. :))
OdpowiedzUsuń