Przejdź do głównej zawartości

Nie dawajcie mi więcej siana... o dzisiejszym samopoczuciu

        "Nie dawajcie mi więcej siana, nie dawajcie mi więcej siana!" krzyczał biedny Tomcio Paluch z nadzieją, że krowa przestanie jeść. A krowa jadła i jadła, bo było smaczne i świeże i jak tu przestać jeść, to grzech po prostu. Dopiero jak zabrakło, to położyła się smacznie spać. 
Zaburzenia smaku zdarzają się przy niektórych chorobach, często dość poważnych. Nałogowi palacze i pijacze  narzekają na smak lub jego brak, w podeszłym wieku ludzie nie czują, co jedzą.  Jesteś zdrowy, młody, bez nałogów, więc wszystko powinno ci smakować. A tu Mrs. Gorzka siano i trawa lub trawa i siano i tak na przemian i nic inaczej nie smakuje. Wydawałoby się, że zdrowa z niej baba, to i marudzić nie powinna. Ale coś jej musi dolegać. Najpewniej robak ją toczy od środka, ścierwo sobie pozwala, naczytała się, naoglądała i wszystko źle, wszystko nie tak. Nie wiadomo, co by chciała wyjadać, od dostatku w d...  się poprzewracało. Leżą sobie takie paniusie, krzywą jedną rączkę mają, w kocach przed laptopem lub smartfonem, napój zdrowia popijają jarmuż, chia, goja lub inne cuda natury i same nie wiedzą, co im potrzeba. Zdarzają się takie wielkie zrywy, tak to na pewno to! To to zawsze chciałam robić! Zdarza się, że i chudną, ale co z tego, jak potem tyją z powrotem. 
I to wszystko przez 500 plus, bo im się do roboty nie chce iść, tylko głupotami się zajmują. I nic nie robią. Darmozjady jedne. Pokrzywdzone ich dzieci, bo mają mało przedsiębiorcze mamy, bez ambicji... Sianko, trocinki, trawka, zakupy trzeba zrobić,  pomidorowa z rosołu z wczoraj, sianko, trocinki, trawka, nowy płaszcz, a żółty niech będzie... Gorzka nie ma apetytu, przejadło jej się, zdecydowanie za wcześnie, nie potrafi jak krówka położyć się smacznie spać. Mężowie mają niewdzięczne żony, to nic że ugotują, posprzątają, ale potem patrzą, żeby gdzieś się wymknąć i ciekać nie wiadomo gdzie. Oni mają poukładane w głowach, one mają bałagan, one są nieprzewidywalne i nieobliczalne, oni nie mają takich rozterek. One są histeryczki, oni pracują od rana do wieczora. Sianko, trocinki, trawka... A Goja to był taki malarz, a Tomcio Paluch wylazł w końcu z tej krowy i Mrs. Gorzka czuje się jak ta trawa w żołądku, wielokrotnie przemielona, wielka bezkształtna, szarobura masa... no nie dzisiaj Mrs. Gorzka ma światoodczuwanie zdecydowanie do ... kitu.


http://www.opowi.pl/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zapadły Dół czyli lokalna legenda

Co zrobić, żeby historia była ciekawa? Żeby dajmy na to dwadzieścia parę oczu zwróciło się na ciebie w jednej chwili i zaczęło z zainteresowaniem słuchać? Żeby rozmowy cichły po trochu, a oczy zatrzymały się na jednym punkcie i tak już zostały?  Pewnie trzeba być przekonanym do tego, co się mówi i samemu w to wierzyć. Najważniejsze to być autentycznym. Jeśli ty w siebie uwierzysz, to inni też. Jeśli wierzysz w to, co mówisz, to cię usłyszą i co najwyżej uznają się za idiotę, ale wysłuchają. W obecnych czasach zawsze, wszędzie i na wszystko znajdziesz wytłumaczenie i gotową  receptę. Nie martw się, na pewno jesteś już zdiagnozowany, choć sam wcale o tym nie musisz wiedzieć. To już nie te czasy, gdy każda wieś lub miasto miały jakichś swoich lokalnych dziwaków, chorych, nieprzystosowanych,o których się szeptało i pokazywało palcami. Teraz wszyscy cierpimy na jakieś dziwaczne schorzenia, które sami sobie przypiszemy albo zrobią to za nas inni. To nie te czasy, gdy od ucha ...

Co nocami puka w szyby

Dom był mały, ale i tak za dużo było w nim szaf, drzwi, łóżek, pod którymi nie wiadomo co się czai, dziwnych i ciemnych zakamarków, a przede wszystkim okien. I siłą rzeczy trzeba było zasypiać z głową schowaną pod kołdrą, żeby czasem nie usłyszeć jakiegoś dziwnego i trudnego do zidentyfikowania dźwięku, albo co gorsza, nocnego pukania w szybę. Szczególnie wtedy, gdy w wieku czterech czy pięciu lat trzeba było zasypiać całkiem samotnie. Właściwie nie ma się co dziwić babci i prababci, które chciały mieć w końcu święty spokój od marudzącego i płaczącego za rodzicami dziecka, więc gdy zakopało się w kołdry i nie było już go widać i słychać, to można było w końcu odetchnąć z ulgą i iść do siebie. Dziecko miało coraz mniejsze oczy, ale spać nie chciało, mało tego, jeszcze marudziło, pochlipywało i ciągnęło co rusz za fartuch, a jeszcze do tego nie chciało jeść mleka. Co tu z takim bachorem zrobić? Najlepiej postraszyć. Dlatego też, gdy już w ogóle nie chciało się uspokoić, a dorośli nie mog...

W chowanego

Zabawa w chowanego była zawsze najlepsza. Na babcinym podwórku było pełno szop, komórek, strychów, była i piwnica, i najróżniejsze naprawdę niezwykłe zakamarki, w których łatwo było się ukryć, ale potem wychodził z nich człowiek z toną pajęczyn na głowie, umorusaną buzią i rękoma, o ubraniu nawet nie wspominając. Taka zabawa była jednak najlepsza. Nieważne były pasy na goły tyłek, zapominało się o nich szybko, ale nigdy nie zapominało się podniecającego uczucia, które aż wierciło w brzuchu, gdy ktoś przechodził koło twojej kryjówki i nie potrafił cię znaleźć. Albo uczucie, gdy myślisz, że nikt cię nie widzi, a nagle czujesz czyjś dotyk na swoich plecach. A potem złość, ale i szczery śmiech. A najprzyjemniej było, gdy w zabawie brały udział właśnie te, a nie inne osoby.   Zabawa w chowanego trwa nadal. Kto się da odnaleźć, kto uchyli rąbka tajemnicy? Jak zabawa w butelkę - na kogo wypadnie - ten zdradza szczegół ze swojego życia, o którym oczywiście nikt nie wie. Chowamy się...