Hmm... wyobraźmy sobie, że leżymy na młodej, miękkiej, nagrzanej od słońca nieco wilgotnej trawie i co słyszymy? Słyszymy powietrze, tzn. nic konkretnego, może tylko jakieś przytłumione odgłosy tego, co dzieje się gdzieś niedaleko, może skowronka, może po prostu cudowną ciszę, czujemy ostry zapach trawy lub rześki powiew wiatru znad chłodnej rzeki, albo stopioną czekoladę, mamy bluzkę, zakurzoną ulicę, albo nieco ciężki trudny do zidentyfikowania zapach, którego potem będziemy szukać całe życie. A w ustach? W ustach rozpływający się tort ze świeżymi owocami i oczywiście bitą śmietaną... Choć Gorzka jest raczej z tych, co to wolą śledzia od tortu, ale wyobraźmy sobie, że ten tort ktoś nam podaje. Zawsze to ładniej wygląda, gdy karmią nas tortem, a nie śledziem. Albo to my podajemy, a w tej dłoni jest to wszystko, co widzimy, słyszymy i czujemy, i tak właściwe to moglibyśmy zjeść tę dłoń, żeby spróbować się nasycić. I ta dłoń jest z nami, i ona pachnie, i ją słychać i wyobrażamy ją sobie tylko w głowie, bo tak naprawdę jej przecież nie ma... Ale przecież jest w tych zbieranych skrupulatnie ulotnych wrażeniach, jakichś dziwnych wspomnieniach, jest, przecież była, więc jak może jej nie być?! Dlaczego Gorzkiej najtrudniej zawsze przypomnieć sobie obraz? I dotyk? Słyszy i czuje, ale nie pamięta twarzy. Gorzka swoje oczy przez pierwszą połowę swojego życia starała się oszczędzać. Kiepsko jej to szło, ale co ona gada, wcale nie oszczędzała, dlatego teraz jest taka ślepa, że inni muszą jej podpowiadać: no co ty nie widzisz?! No i Gorzka nie widzi, Gorzka jest tak zatopiona w tych zapachach i dotykach, że nie widzi, Gorzka się już nawidziała i naczytała, teraz chce inaczej, ale nie rozstaje się ze swoimi okularami, bo nie może, bo Gorzka bez okularów to nie Gorzka... A oczy jej płowieją, kiedyś były brązowe, a teraz jakieś zielone się robią... i błyszczące jak gwiazdy.
Co zrobić, żeby historia była ciekawa? Żeby dajmy na to dwadzieścia parę oczu zwróciło się na ciebie w jednej chwili i zaczęło z zainteresowaniem słuchać? Żeby rozmowy cichły po trochu, a oczy zatrzymały się na jednym punkcie i tak już zostały? Pewnie trzeba być przekonanym do tego, co się mówi i samemu w to wierzyć. Najważniejsze to być autentycznym. Jeśli ty w siebie uwierzysz, to inni też. Jeśli wierzysz w to, co mówisz, to cię usłyszą i co najwyżej uznają się za idiotę, ale wysłuchają. W obecnych czasach zawsze, wszędzie i na wszystko znajdziesz wytłumaczenie i gotową receptę. Nie martw się, na pewno jesteś już zdiagnozowany, choć sam wcale o tym nie musisz wiedzieć. To już nie te czasy, gdy każda wieś lub miasto miały jakichś swoich lokalnych dziwaków, chorych, nieprzystosowanych,o których się szeptało i pokazywało palcami. Teraz wszyscy cierpimy na jakieś dziwaczne schorzenia, które sami sobie przypiszemy albo zrobią to za nas inni. To nie te czasy, gdy od ucha ...
Zawsze gdy oglądał kolejny odcinek Lucyfera nie mógł się nadziwić że wszystkie postacie w okolurach miały takie czyste i z połyskiem te swoje okulary.
OdpowiedzUsuńBył jakiś Lucyfer w odcinkach?
Usuń