Dzisiaj Mrs. Gorzka wybrała się na zakupy. I uświadomiła sobie, ile na świecie żyje ludzi. Niezliczone ilości, szczególnie w galeriach handlowych. Wybrała naprawdę nieodpowiednią porę, nie tę co zwykle, ale dziś tak zdecydował przypadek. Gorzka ludzi lubi, ale dziś nie mogła na nich patrzeć, jak i na siebie zresztą też. Za dużo płakała i z rana i po południu, i potem w każdej szybie widziała te opuchnięte, nieprzytomne oczy, tę wyjątkowo bladą twarz i nieuczesane włosy. A ci wszyscy ludzie wyglądali tak samo blado, tylko oczy czasem mieli inne. Ludzie byli mili dla Gorzkiej, uśmiechali się, zaczepiali wzrokiem, nawet ktoś nieznajomy powiedział jej dzień dobry. A ona tak chciała się dzisiaj zapaść pod ziemię. Myślała, że się wzmocni tym wyjazdem, dała się namówić, ale nic z tego. Ale zakupiła jedną ważną rzecz. Właściwie to tylko po nią pojechała. Rzecz, którą upatrzyła już miesiąc temu i już dwa razy zrezygnowała z zakupu, bo nie do końca była prz...
Blog ma charakter terapeutyczny. Mrs. Gorzka to w 100% fikcyjna postać.